piątek, 7 września 2012

Wrocław - miasto krasnali

Krasnale można spotkać w bardzo wielu miejscach Wrocławia.
Wyłaniają się nagle, jakby spod ziemi (jak to krasnale;) ), wywołując uśmiech i radość:)

Każdy z nich ma jakiś zawód, czy nietuzinkowe zajęcie.
Zacznę od Florianka - by przyniósł nam wszystkim szczęście:)
Następne krasnale też się kiedyś pojawią..;)

czwartek, 6 września 2012

Pocztówki

Pozdrowienia dla Wszystkich z......... ;)
  
Oczywiście, że z Wrocławia:))

środa, 5 września 2012

Flohmarkt

Na pchlim targu można kupić/zobaczyć dosłownie wszystko. Podczas Jarmarku Dominikańskiego znaleźliśmy uliczki, gdzie oferowano starocie. Były tam przedmioty stare, autentyczne, często o dużej wartości, zaliczane do unikatów, pożądane przez hobbystów, ale mnóstwo przedmiotów można było określić jako "starocie komercyjne", przeznaczone dla przeciętnych kupujących, jakim są turyści. Wartość tych wszystkich staroci i tak jest umowna, zależy też od aktualnych trendów, bo i tu panuje określona moda. Czasem modne są zegary, zegarki, ich części, z których artyści potrafią wyczarować prawdziwe cudeńka, służące jako biżuteria. Starocie dostają wówczas drugie życie.
Można tu też zobaczyć zapomniane już prawie atrybuty minionej epoki. Dla mnie takim jest np. poczciwy szklany syfon. Ileż fajnych wspomnień wywołał jego widok! Między mną i sprzedawczynią nawiązała się rozmowa, opowiadałyśmy sobie o kolejkach do saturatorów, żeby napełnić syfon, o wymianie w sklepie na pełny, gdzie trzeba było sprawdzać, żeby nie dostać syfonu z ułamanym przyciskiem, bo wtedy nie dało się nalać wody.. O tych metalowych sprowadzanych z Węgier, z wymiennymi nabojami..;)
Nawet i kanka na mleko wzbudziła miłe wspomnienia..
Ale to nie tęsknota za starym systemem, to tylko powrót do beztroskich czasów, gdy nie dźwigaliśmy na ramionach odpowiedzialności za dom, za dzieci, nie myslelismy o rachunkach i o pracy.




Cudeńka wyczarowane z trybików i cyferblatów:
 


sobota, 1 września 2012

Polskie Koleje Byle Jakie

W drodze do siebie i od siebie.
w Malborku
*******
I na tym powinien zakończyć się wpis.
Byłby to prawie poetycki obraz podróży, z jej urokiem jazdy w nieznane, przed siebie, gdyby.....
Gdyby nie dalszy ciąg zdjęć, które odzierają z tajemniczości i magii podróże koleją w Polsce.
To już proza, proza, proza..
Chociaż nie taka zła, bo jestem optymistką i mówię: "zawsze może być gorzej";)

Uroczy zakątek tak bardzo nieodzowny w każdym pociągu - tu w wagonie 1 klasy:

 Scheda po PKP - dawna marka tylko zaklejona taśmą, bo kto wie, może "se vrati..."?
Początek podróży, niby ma być czysto.. hmmm... Z zakamarków umywalki wychylają się wspomnienia PRLu.. Ale co tam! zwróćcie uwagę na zielony kwadracik!
 Przyszło nowe - nigdzie nie uświadczysz kurka! Za to jest czujnik ruchu..:)

A tu inna wersja tego zakątka w wagonie 2 klasy, również na początku podróży.
Ujęły mnie szczególnie te kostki mydła:)
 I stylizowane lustra..;)
Oszczędziłam Wam widoku najistotniejszej części pomieszczenia. Nie ma czego żałować...


Niebo pełne ptaków

To już naprawdę jesienny czas.. Ptaki szybują po niebie..
Przysiadły na "Darze Pomorza", na "Błyskawicy" i na dachach gdyńskich domów.
I tylko patrzeć, jak nam się jesień posypie z drzew i wleci za kołnierz strugą deszczu.
Zapraszam do pozerkania na "ptasie" zdjęcia.