Koncert brytyjskiej grupy MUSE. W hali pojawiłam się z córką około godziny 18-ej. Wszystko poszło sprawnie, przed wejściem oczywiście kontrola torebek, ale dość pobieżna, bez zbędnej dociekliwości;) I nagle pada zdanie: "Proszę odkręcić butelkę i oddać zakrętkę". "yyyyyyyy...??? ale dlaczego..???" Miła pani z ochrony wytłumaczyła, że takie są względy bezpieczeństwa, nikt nie będzie mógł w jakimś amoku rzucić ciężkiej, napełnionej butli w publiczność i trafić kogoś np. w głowę.. Wszystko jasne, pamiętam co było na koncercie Lady Punk parę lat temu...
Publiczność powoli zajmuje miejsca. Zanim jednak nastąpi "wielkie granie" wszystko inne musi zagrać. Ekipy techniczne sprawdzają kabelki, złączki, kamery, mikrofony.. Przy okazji - pierwszy raz słyszałam tak zabawną próbę mikrofonu - zamiast oklepanego "raz dwa, raz dwa", było np: "silly glasses", "stupid cupid" itp..;)Dzielenie się radością to pomnażanie jej. Dlatego zamieszczam tu moje zdjęcia, prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju, choć pewnie tylko jedno na tysiąc warte jest publikacji..ale mimo to są to moje najcenniejsze obrazy świata...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUSE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUSE. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 grudnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)